-Na mnie się nie zawiedziesz..-wyszeptałam i odsunęłam się od chłopaka. Siedzieliśmy w ciszy,ale szczerze? Nie przeszkadzało mi to,wiedziałam że chłopak w tej chwili myślał poważnie nad swoim życiem.Wiecie co jest najgorsze? Innym umiesz pomóc,a samemu sobie nie potrafisz.Każdy człowiek w swoim życiu dochodzi do momentu gdzie jest w tak zwanej 'dupie'.Nie wie co zrobić,nie wie co dalej robić ze swoim życiem..nie wie nic. W takiej właśnie sytuacji znajdował się chłopak,a może nawet ja sama? Z Ashtonem byłam naprawdę szczęśliwa ,wiązałam z nim moją przyszłość, a co teraz? Zostawił mnie dla jakiejś pierwszej ,lepszej dziwki.
Za to Justin po prostu pogubił się we własnym życiu,nie wiedział jak iść przez nie dalej,nie popełniając tych samych błędów.Chciałabym mu naprawdę pomóc,to dobry chłopak,ale po prostu pogubiony.Jego uśmiech pojawiał się bardzo rzadko ale kiedy już się pojawiał był naprawdę szczery.
-Amber?-zapytał mnie Justin, tym samym wyrywając mnie z moich rozmyśleń.
-Dlaczego tu jesteś?-spytał ponownie.
-Zaprosiłeś mnie-nie wiedziałam do czego on dąży.
-No tak,ale równie dobrze mogłaś się nie zgodzić, czemu ze mną pojechałaś? Litość? Nie chcę jej.
-Nie jestem tu z żadnej litości Justin,jestem tu bo chce ci pomóc,zależy mi na tobie wiesz?-w jednej chwili Justin przybliżył mnie do siebie i po prostu pocałował.Jego słodkie usta dotknęły moich.Uśmiechnął się i zaśmiał się pod nosem.
-Jesteś słodka -wyszeptał mi do ucha,a mi zrobiło się tak cholernie miło na sercu,czemu aż tak mi na nim zależało?
*Justin's POV*
Siedzieliśmy z Amber na ławce. Ta dziewczyna naprawdę nie była 'jak każda' była zupełnie inna, była troskliwa,pewna siebie, szczera,otwarta i delikatna.Jak to możliwe że poznałem ją w ciągu kilkunastu godzin? Sam nie wiem, po prostu wiem że jest wyjątkowa.Uznałem że powinniśmy wjechać do pobliskiego sklepu kupić coś na kolację i w ogóle wypełnić lodówkę.
-Am?-spytałem ,zerknąłem na nią i chyba wyrwałem ją z rozmyśleń.
-Hmm?-spojrzała na mnie uśmiechnięta.
-Może powinniśmy już jechać? Po drodze wstąpimy do sklepu.
-Okej, a obiecasz mi jedno?-usiadła mi na kolanach i wyszeptała do ucha:
-Obiecasz mi że jeszcze mnie tu kiedyś zabierzesz?
-Obiecuję-wyszeptałem tak cicho jak zrobiła to dziewczyna.Wsiedliśmy na motor i pojechaliśmy do skelpu gdzie zrobiliśmy zakupy. To dziwne,ale miałem przeczycie że ciągle ktoś nas obserwuje,może to z nerwów,albo ze zmęczenia? Sam nie wiem,ale wiem że coś się kroi ,albo mam omamy.
Dojechaliśmy do domku,rozpakowaliśmy zakupy.Była 18,więc uznałem że zrobię kolację.
-Zrobię coś do jedzenia,a ty możesz się iść umyć jak chcesz-zaproponowałem.
-Nie chcesz żebym ci pomogła?-usiadła na blacie, w tym samym miejscu gdzie ją pocałowałem,gdzie dotknąłem tych jej słodkich ust, tam gdzie była cała moja. *DING* Ogarnij się Justin.
-Justin?-Amber patrzyła na mnie i zaczęła się śmiać -też pomyślałam o tym buziaku-zaśmiała się i poszła na górę,pewnie żeby wziąć ten prysznic. Czyli ona też o tym myślała,o jezu, ja pierdole.
Boże Justin ,ogarnij się.
*Amber's POV*
Musiałam iść z tej kuchni bo pewnie byłam już cała czerwona jak burak. Poszłam do pokoju gdzie znajdowały się moje ubrania. Ugh, zapomniałam pidżamy.Uznałam ze Justin się nie obrazi jak wezmę jego jakąś koszulkę.Podeszłam do jego torby i wyciągnęłam jakąś niebieską koszulkę z napisem 'CONFIDENT' i poszłam do łazienki. Stanęłam przed lustrem i myślałam że padnę. Wyglądałam masakrycznie, naprawdę.Włosy miałam rozczochrane,makijaż rozmazany i w ogóle. To może dlatego Justin zaproponował żebym pierwsza szła do łazienki? Aż zachciało mi się śmiać z własnego wyglądu.
Ściągnęłam z siebie ubrania i weszłam pod prysznic,gdzie siedziałam chyba z godzinę. Dokładnie się umyłam, zmyłam makijaż, umyłam włosy ,a później to już tylko wygłupiałam się i śpiewałam przeróżne piosenki.Reasumując zachowywałam się jak dziecko. Gdy już wyszłam z pod prysznica, dokładnie wytarłam moje ciało ręcznikiem,włosy wysuszyłam ,a później spięłam w luźnego koka. Ubrałam koszulkę Justina i podreptałam do kuchni,gdzie wszystko było przygotowane.Chyba nie rozumiecie co to znaczy.Dokładnie na całym stole było jedzenie. Naleśniki,sałatki,kanapki i inne potrawy ,które można zjeść na kolację.Niestety nigdzie nie widziałam Justina.
-Juuustin?-krzyknęłam z nadzieją że chłopak się odezwie.
-Juuustin?-powtórzyłam czynność ,aż w końcu ktoś podniósł mnie do góry i wziął na ręce.Przestraszona zaczęłam się wyrywać i piszczeć ze strachu.
-Eeej kochanie nie krzycz-uspokajał mnie Justin.
-Przestraszyłeś mnie..-wymamrotałam próbując się uspokoić.
-Przepraszam, kolacja na zgodę? -spytał uśmiechnięty.
-Mhm.. ale postaw mnie już.-powiedziałam stanowczo,a chłopak zrobił to o co poprosiłam.
Usiedliśmy przy stole i zaczęliśmy konsumować potrawy zrobione przez chłopaka ,które były naprawdę pyszne.
-Widzę komuś wygodnie w mojej koszulce-zaśmiał się chłopak.
-Zapomniałam pidżamy i pomyślałam że nie będziesz zły,gdy ją pożyczę.-odpowiedziałam nabijając na widelec kawałek naleśnika z nutellą i bitą śmietaną.
-Nie jestem zły bo wyglądasz w niej świetnie,ale nie lepiej niż ja-oboje wybuchnęliśmy niekontrolowanym śmiechem.Przy chłopaku czułam się naprawdę swobodnie i nie musiałam nikogo udawać, mogłam być sobą. Gdy już byliśmy pełni,posprzątaliśmy wszystko, a chłopak poszedł się myć. Ja natomiast poszłam przed telewizor.
*Justin's POV*
Wziąłem szybki prysznic,a potem szybko przeszedłem do innego pokoju żeby zadzwonić do Chrisa czy coś się dzieje w mieście i w ogóle.Rozumiecie ten sarkazm?
-Hey hey Nyyyga!-krzyknął zza słuchawki mój przyjaciel.
-No siema stary,słuchaj wiesz po co dzwonię.
-No tak u mnie wszystko okej.-zaśmiał się idiotycznie.
-Kurwa tak cieszę się bardzo,o ile grają?-tak wiem, miałem z tym przestać. Gadałem o tym z Amber,ale po prostu nie potrafię.Ciekawość ile pieniędzy można wygrać zżera mnie od środka.
-Justin.. może dość co? Jesteś z Amber na weekendzie,macie tyle rzeczy które możecie zrobić-zaśmiał się,a mi w cale nie było do śmiechu.- a poza tym weź stary ,koniec.
-Ja kurwa zdecyduje kiedy będzie koniec okej?! -warknąłem, a u progu drzwi stanęła Amber.Ja rozłączyłem się z przyjacielem i od razu podszedłem do dziewczyny.
-Przepraszam..-wyszeptałem.
-Nie Justin,nie przepraszaj.. to twój wybór.Chcesz grać? Graj,idę się przejść.-powiedziała i nie czekając na to co powiem po prostu wyszła z pokoju zmierzając w stronę drzwi.
-Amber! Jest późno chodź,lepiej pogadajmy o tym!-biegłem za dziewczyną,ale ona nie zamierzała odpuścić.Aż w końcu wyszła z domu a ja załamany usiadłem przy stole i czekałem aż wróci,bo wiedziałem że gdybym poszedł za nią to by nic nie dało.
Co mogłem jej powiedzieć? Tak wiem,dla tej dziewczyny liczyłem się i to może nawet bardzo,ale nie mogę przestać grać, po prostu nie mogę.Myślałem że spędzimy fajnie weekend,ale oczywiście wszystko musiałem zjebać jak to ja oczywiście.
*Amber's POV*
Szłam cała zapłakana przez ciemny las,czy się bałam? W cholerę,ale wiedziałam że jak na razie nie chce do niego wracać,bo znów będzie bajerował mnie tekstami 'przestanę,okej' ,'daj spokój..skończyłem z tym' i tak dalej.Więc czy to miało jakiś najmniejszy sens? Justin co chwilkę próbował się do mnie dodzwonić lecz na marne,nie miałam zamiaru jak na razie odebrać telefonu. Gdy szłam przez las słyszałam jakby ktoś cały czas szedł za mną i jakby mnie obserwował. Było ciemno,ale to tylko może moja paranoja? No kurde,co ma zrobić dziewczyna idąc sama przez ciemny las? Mam w tym momencie myśleć o błyszczykach,stanikach itd? No sorry,ale to nie ja.
-Hej maleńka-poczułam czyiś oddech na mojej szyi ,więc momentalnie odskoczyłam. Mężczyzna-bo poznałam po głosie,był dość wysoki i chudy.Za nim stał drugi,ale trochę niższy i grubszy.Nic więcej nie mogłam o nich powiedzieć bo było ciemno ,a poza tym mam opisywać gości których się boję? Moje serce było już totalnie pod gardłem,a na dodatek umierałam z zimna.
-Będziesz nam potrzebna wiesz?-odezwał się drugi.
-Czego ode mnie chcecie?-zadrżał mi głos.Tak naprawdę chciałam udawać silną,ale jak widać średnio mi to wychodziło.
-Zobaczysz w swoim czasie,a teraz zamknij się skarbie i nie krzycz-poczułam mocne uderzenie w twarz..a potem już tylko ciemność..
*Justin's POV*
Chodziłem po lesie już od kilku godzin,dzwoniłem do Amber..tak cholernie się martwiłem.Spieprzyłem całą sprawę,a co jeżeli dziewczynie coś się stało? Nie miałem pojęcia co mogłem teraz zrobić.
Mój telefon zaczął dzwonić 'Chris'
-Mają ją stary..
* * * *

-Rozdział do dupy.
-Przepraszaam
czekam na hejty ,serio.
Nie będzie hejtów !!! Rozdział zajebisty <3 czekam na następny. Szybkoo <3 <3
OdpowiedzUsuńJest fajny , grunt że w końcu go dodałas
OdpowiedzUsuńOmg. Chce następny !!!!!! <3
OdpowiedzUsuńNie, zajrbisty rozdział ;d czekam na następny, skarbie :) Hejtów nie będzie ;)
OdpowiedzUsuńJezau jezu Justin jestes głupi czy coś ?! hahahah te emocje
OdpowiedzUsuńEjj przestań rozdział jest na prawdę extra ;) Na serio nie masz się czym przejmować ;)
OdpowiedzUsuńCzekam na następny ;)
Cudowny
OdpowiedzUsuńzajebisty rozdzial czakam na nn
OdpowiedzUsuńJezu! To jest genialne ! Kiedy nastepny rozdzial ?
OdpowiedzUsuńCuuudwne dawaj następny <3
OdpowiedzUsuńno nie:( tak długo już nie piszesz 7 rozdziału. Od marca już:( czekam cały czas na olejny. Z niecierpliwością. Zacznij pisać 8 rozdział. Tak świetnie piszesz. Ehhhh.... Prooosze!<3:(:*
OdpowiedzUsuńEjjj co jest?? ;( my chcemy 8 rozdział.. co się stało z Amber?????? Jak zaczynasz to dokończ ;( nawet tak ogólnikowo bo ciekawość zżera :(
OdpowiedzUsuńej pisz dalej słonko :(
OdpowiedzUsuń@TrepiakDominika
OdpowiedzUsuńKiedy nowy rozdział ? Już 2 lata nie piszesz :(
OdpowiedzUsuń