niedziela, 2 lutego 2014

FIVE

Gdy już dwójka nastolatków wyszła z klubu w całkiem niezłych humorach,jeden z mężczyzn wyciągnął aparat i zaczął robić im zdjęcia.
-Rób porządnie Shon,musimy widzieć morde tej ślicznotki-wymruczał jeden z mężczyzn.
-No okey, okey -odpowiedział mu drugi z uśmiechem i wykonywał swoją pracę.Gdy już para zniknęła im z pola widzenia oboje wsiedli do samochodu i jechali wprost za nimi do akademiku.
* * *
Justin's POV
-Amber po prostu bądź sobą, pokaż mu co straciłaś,a ja sobie jakoś poradzę-powiedziałem do dziewczyny mocniej zaciskając ręce na kierownicy.
-Ale Justin zrozum..nie chcę żebyś czuł się jakoś,ale chce żebyś czuł się dobrze, nawet bardzo dobrze-uśmiechnęła się szczerze ukazując szereg jej białych zębów.Miała naprawdę piękny uśmiech,w jednej chwili wpadłem na świetny pomysł.
-Amber, mam pomysł!-krzyknąłem głośniej niż nawet przewidywałem.
-Nie zmieniaj tematu Justin-jęknęła niezadowolona i przeczesała jej ciemne włosy ręką.
-Nie zmieniam,pogadamy o tym później. Jest weekend nie? Więc jedźmy do domku w górach na dwa dni,mieszkają tam moi rodzice,ale aktualnie ich nie ma ,zadzwonię,zapytam i jedziemy ,odpoczywamy! Co myślisz?-spojrzałem przez chwilę na dziewczynę ,która uważnie wsłuchiwała się w każde wypowiedziane przeze mnie słowo.
-Justin ja.. mamy tyle sprawdzianów po weekendzie, tyle rzeczy do zrobienia,pewnie Emily będzie chciała żebym została.-wiedziałem że próbowała udawać że jest coś ważnego do zrobienia,a tak naprawdę bała się ze mną jechać.
-Nie bój się ze mną jechać -puściłem jedną ręką kierownice i złapałem za rękę dziewczyny,która była tak bardzo zimna. Przecież  nic nie mówiła że jej zimno?Zjechałem na pobocze ,a dziewczyna spojrzała na mnie pytająco.Ściągnąłem z siebie bluzę i zarzuciłem na jej ramiona przy okazji całując jej słodki policzek.
-Dziękuję-wyszeptała niepewnie, a na owy policzek wdarł się czerwony rumieniec.
Uśmiechnąłem się ,a dziewczyna odwzajemniła uśmiech.Odpaliłem samochód i jechałem w stronę akademiku.
-Możemy jechać Justin,w sumie pouczę się w niedziele w nocy-zaczęła dziewczyna, a radość opanowała całe moje serce.
-Zobaczysz..nie pożałujesz-powiedziałem radośnie. Dojechaliśmy pod akademik,dziewczyna chciała już wychodzić a ja złapałem ją za rękę i powiedziałem:
-Będę za dwadzieścia minut,bądź gotowa okej?-spojrzałem na nią pytająco.
-No dobrze-zamknęła drzwi od samochodu a ja odjechałem z piskiem opon.
*Amber's POV*
Z uśmiechem na twarzy weszłam do naszego mieszkania,gdzie nie było żadnej żywej duszy-niestety Emily najwidoczniej wyszła z Chrisem.Nie chciałam jej mówić tego że wyjeżdżam z Justinem na weekend przez telefon,wolałabym powiedzieć jej osobiście,ale chyba będę zmuszona zadzwonić. Wyciągnęłam telefon z kieszeni spodni i wybrałam numer do przyjaciółki.
-Am? Jesteś już w domu?-spytała moja przyjaciółka tłumiąc swój śmiech.
-Tak, a tobie co tak wesoło?
-A nic ,nic.Słuchaj będę za kilka godzin w domu,coś ważnego?-spytała tak jakoś obojętnie?
-Um..jadę z Justinem na weekend w góry, cześć-rozłączyłam się nawet nie czekając na to co odpowie mi moja przyjaciółka.
Czym prędzej wyciągnęłam moją kremową walizkę z szafy i pakowałam tam najpotrzebniejsze rzeczy:ubrania,buty,kosmetyki itd. Gdy byłam już prawie gotowa ktoś zadzwonił do drzwi.Podniosłam swój leniwy tyłek i ruszyłam żeby otworzyć drzwi.Stał w nich uśmiechnięty Justin.
-Co ty taki zadowolony?-spytałam wpuszczając go do środka.
-Bo wiem że spędzę niesamowity weekend z tobą-puścił mi oczko i spytał-co mogę już dawać do bagażnika?
-Hmm..więc tamtą kremową torbę możesz włożyć.Ja się tylko w miarę ogarnę i możemy jechać,na pewno nie chcesz wyjechać rano?-spytałam,bo szczerze bałam się z nim trochę jechać, a to że jechaliśmy w nocy bardziej przyprawiało mnie o strach.
-Okey,nie shawty,wiem o co ci chodzi. Będę jechał powoli okey?-przybliżył się do mnie i ucałował mój policzek,przy okazji przytulając mnie do siebie.Nie wiem czemu,ale poczułam się bezpiecznie,wiedziałam że w tej chwili nic mi się nie stanie, czułam się nawet lepiej niż w objęciach Ashtona.
Po kilku minutach odczepiliśmy się od siebie z Justinem,a chłopak poszedł wnieść torbę ja natomiast powędrowałam do łazienki żeby się przebrać i odświeżyć.
* * *
Jechaliśmy już od kilku godzin w samochodzie,a mi co chwilę zamykały się oczy,ale nie chciałam zasypiać,bo jakby to wyglądało.Ja sobie śpię,a chłopak biedny musi jechać po nocy.Justin tak jak powiedział jechał wolno jak na niego i co chwilę zerkał na mnie z szerokim uśmiechem.
-Prześpij się Shawty jeszcze trochę mamy przed sobą-powiedział gładząc mój policzek.
-Nie spokojnie Justin..nie chce mi się spać-wymamrotałam przecierając oczy.
-Shawty..zaśnij sobie,poradzę sobie i dowiozę nas szczęśliwie na miejsce,obiecuję.-To jak na mnie mówił,było takie..słodkie? Sama nie wiedziałam jak to określić? Ale wiedziałam że było to bardzo miłe.
Ułożyłam się na boku i zamknęłam oczy pozwalając Morfeuszowi zabrać mnie w swoją piękną krainę snów.
*Justin's POV*
Amber od razu zasnęła,wyglądała tak słodko.Przy tej dziewczynie zachowywałem się całkiem inaczej,jak normalny nastolatek z normalnymi problemami .Uśmiechałem się,byłem szczery,nie wiem co ona ze mną robi.Wiedziałem jedno,że tak łatwo jej sobie nie odpuszczę.Przyśpieszyłem trochę abyśmy szybciej dojechali na miejsce.

Gdy już dojechaliśmy do domku moich rodziców upewniłem się że ich nie ma,otworzyłem drzwi i wniosłem śpiącą na moich rękach Amber,ułożyłem ją na łóżku,przykryłem kołdrą ,a następnie poszedłem wnieść bagaże.Gdy już wszystko było w miarę na swoim miejscu,zamknąłem domek i poszedłem wziąć szybki prysznic.

*Regular POV*
Młody kanadyjczyk nie zdawał sobie sprawy z tego że przez cała drogę śledziło go dwóch mężczyzn,którzy zaparkowali kilkaset metrów od domku aby pozostać niezauważalnym.
-On na pewno wyjdzie z domu jutro,więc bierzemy dziewczynę, zostawiamy ten liścik i spadamy ją gdzieś schować rozumiesz?-spytał jeden z mężczyzn.
-Jutro zostawmy ich w spokoju, to by było za bardzo podejrzane, chodź Shon prześpimy się w hotelu i tam spędzimy jutro dzień a w niedzielę zrobimy to wszystko.
-Jesteś pewien że szef nas przez to nie udusi?
-Tak jestem pewien idioto,chodź jedźmy-Shon odpalił silnik samochodu i pojechali w stronię hotelu,gdzie mieli spędzić jutrzejszy dzień.

*Amber's POV*
Jasne promienie słońca okryły całą moją twarz więc niechętnie otworzyłam oczy i zobaczyłam obok mnie śpiącego Justina. Wyglądał tak słodko,usta miał lekko rozchylone ,włosy miał totalnie rozczochrane co bardzo mi się podobało.A spał w ..samych bokserkach.Chłopak nie był niczym przykryty więc idealnie mogłam obejrzeć jego abs. Jęknęłam w myślach,chłopak był naprawdę przystojny.Dlaczego to mnie wziął ze sobą,przecież mógł wziąć i zainteresować się każdą? Dlaczego to mnie spotkało to szczęście? Uznałam że dobrym podziękowaniem na sam początek było by zrobienie śniadania. Więc jak najciszej się dało zeszłam z wielkiego łóżka i podreptałam w poszukiwaniu kuchni. Na szczęście dom nie był aż taki wielki więc z łatwością ją znalazłam.Spojrzałam do lodówki która była pełna co wywołało uśmiech na mojej twarzy.Uznałam że zrobię naleśniki z owocami,polewą czekoladową i bitą śmietaną. Mniam-idealnie śniadanie na początek,mam nadzieję udanego dnia.
Zabrałam się za przygotowania naleśników,gdy już zrobiłam masę zaczęłam je smażyć,kroić owoce i przygotowując polewę czekoladową.Gdy już wszystko miałam gotowe,zaczęłam przyozdabiać naleśniki,zrobiłam kakao i położyłam na tacy która znajdowała się w szafce za mną. Wzięłam tacę do rąk i poszłam do sypialni. Położyłam ją na szafce nocnej ,a żeby obudzić Justina złożyłam delikatny pocałunek na jego ustach.Nie pytajcie mnie czemu to zrobiłam,przeklinałabym siebie w myślach i żałowałabym do końca życia gdybym tego nie zrobiła.
Chłopak otworzył swoje oczy i spojrzał na mnie ze szczerym usmiechem.
-Za co taki słodki całus? W ogóle dzień dobry-zaśmiał się.
-Za to że mnie tu przywiozłeś, dziękuję,a tak dzień dobry-odwzajemniłam usmiech i podałam chłopakowi tacę na kolana.
-A to co? Śniadanie do łóżka? To chyba ja powinienem je robić-spojrzał na nalesniki a jego oczy momentalnie się rozszerzyły i mogłam zobaczyć tą iskierkę zadowolenia w jego oczach.
-Mniam, dziękuję -pocałował mnie w policzek,a ja czułam jak się rumieni,więc automatycznie odwróciłam się w drugą stronę
-To słodkie -powiedział
-Co?-spytałam zdziwiona.
-Rumienisz się kochanie, obróć się i daj mi się nakarmić bo nie uwierzę jak mi powiesz że już jadłaś-chłopak zrobił obok siebie miejsce i wsunął mnie do siebie pod kołdrę. Karmiliśmy siebie nawzajem,śmialiśmy się, wygłupialiśmy, zachowywaliśmy się jakbyśmy znali siebie od zawsze i jakbyśmy tylko my żyli na tym świecie. Justin cały czas chwalił naleśniki ,a ja ciągle się uśmiechałam, z resztą chłopak też co mnie bardzo cieszyło.
Gdy już naleśniki było zjedzone, a kakao wypite poszłam wziąć prysznic i ubrać się ,bo Justin powiedział że przejedziemy się na wycieczkę motorem, bałam się trochę,ale wiedziałam że jadąc z nim na pewno nic mi się nie stanie. Jak to możliwe żeby w kilka dni nienawiść przemieniła się w? No własnie,jak mam nazwać to co jest pomiędzy mną a Justinem?
Gdy już ubrana i gotowa weszłam do kuchni gdzie Justin przeglądał jakieś papiery,ale gdy tylko tam weszłam od razu schował je do teczki.
-Spokojnie, to twoja sprawa,nie będę się patrzeć skoro nie chcesz-powiedziałam siadając na kuchennym blacie.
-Nie że nie masz się patrzeć, po prostu to mało interesujące dla ciebie-uśmiechnął się i podszedł do mnie.Dzieliły nas może minimetry,a chłopak pochylił się nade mną i złożył na moich ustach namiętny pocałunek,a ja go odwzajemniłam z czego zaczęła się dość przyjemna chwila.Całowaliśmy się z chłopakiem przez pewien czas, on błądził swoimi rękami po całym moim ciele a ja zatopiłam ręce w jego włosach.Po jakimś czasie zakończyłam pocałunek,na co chłopak jęknął niezadowolony.Lekko odsunęliśmy się od siebie,a jedyne co było słychać to nasze nierówne oddechy.
-O boże,jak ty zajebiście całujesz-wymruczał chłopak ściągając mnie z kuchennego blatu.Ja nadal nie wierzyłam w to co się stało. Pocałowałam nikogo innego jak Justina Biebera,a wiecie co jest najgorsze? Cholernie mi się to podobało.
Wyszliśmy z Justinem przed dom,a chłopak odpalił swój motor, założył mi na głowę czarny kask ,a ja spojrzałam na niego pytająco:
-A ty?
-Mam tylko jeden, a jeżeli kogoś z nas ma coś boleć to mnie, zaufaj mi Shawty nic się nam nie stanie.
Uśmiechnęłam się i usiadłam na motor owijając ręce w okół talii chłopaka.Chłopak jeszcze tylko ucałował mój policzek i odjechaliśmy z piskiem opon. Jeździliśmy po okolicy a Justin cały czas śpiewał coś pod nosem, bardzo mi się to podobało.Można też było zauważyć że to lubi ponieważ starał się jak najlepiej to zaśpiewać.Nie znałam tej piosenki ale była prześliczna.Tak samo jak okolica po której jeździliśmy. Drzewa które były lekko pochylone w stronę drogi dodawały uroku temu miejscu. Jesień jest piękna,szczególnie tutaj. Jeździliśmy a ja próbowałam zapamiętać każdy widok,żebym mogła kiedyś powrócić do wspomnień i przypomnieć sobie jak pięknie tu było. Justin zatrzymał się w pewnym momencie ,a ja nawet nie zauważyłam że jesteśmy nad jakimś jeziorem.
-Może chwila przerwy co?-spytał ściągając mi kask.
-Jasne ,Justin tu jest prześlicznie,nie dziwię się że twoi rodzice kupili tu posiadłość.-uśmiechnęłam się ,złapałam chłopaka za rękę i ciągnęłam w stronę ławeczki która znajdowała się centralnie nad jeziorem.
Usiedliśmy na niej i podziwialiśmy widoki które mięliśmy w okół siebie.
-Gdy byłem mały mój dziadek zawsze zabierał mnie tu ,siedzieliśmy na tej ławeczce,łowiliśmy ryby,opowiadaliśmy sobie różne historie ,mogliśmy tu siedzieć godzinami.Wyjeżdżaliśmy wczesnym rankiem, a wracaliśmy późnym wieczorem.Spędziłem tu najlepsze lata mojego życia,a teraz zabrałem tu ciebie-przybliżył mnie do siebie ,a ja wtuliłam się w chłopaka.Chciałabym aby ta chwila trwała wiecznie.Ale wiedziałam że ta miła chwila zaraz minie i znów wrócimy do szarej,przygnębiającej nas wszystkich rzeczywistości.
-Justin..czemu to robisz?-w jednej chwili zebrałam w sobie odwagę,aby tak naprawdę szczerze porozmawiać z chłopakiem.
-Hm?-spojrzał na mnie pytająco.
-Dlaczego chodzisz do kasyna, dlaczego pakujesz się w to całe gówno?-usiadłam jeszcze bliżej niego,chciałam żeby chłopak wiedział że naprawdę się nim przejmuje i to dla mnie bardzo ważne,żeby znać prawdziwy powód.
-Nie wiem Amber..nie potrafię dać sobie pomóc,ale innym chcę pomagać,jestem popieprzony-schował twarz w dłoniach, a ja od razu je ściągnęłam i powiedziałam:
-Nie jesteś popierdolony,jesteś kochany,słodki.Jesteś po prostu chłopakiem który nie da sobie pomóc,Justin dlaczego nie dasz sobie pomóc?

* * * * * *

Kochani bardzo ,ale to bardzo was przepraszam :( Miałam remont w pokoju,dużo spraw na głowie i zaniedbałam bloga.Mam nadzieję że nie przestaniecie go czytać. Rozdział taki trochę do dupy,mało się działo,ale było trochę słodkości pomiędzy Amber i Justinem ♥ 

Piszcie komentarze bo to bardzo motywuje do pracy!

Dziękuję i jeszcze raz przepraszam, do następnego!

11 komentarzy:

  1. oesu jaki zajebisty rozdział :* kocham jak piszesz :))
    a kiedy czytałam o tych facetach aż mnie strach przeleciał ;c
    czekam na nowy :) jsndfkfjsnvkjdfnvkjfdnvkjdfnvkjfbvkjdfn

    OdpowiedzUsuń
  2. jesteś wspaniała ! podoba mi sie jak piszesz ... ta historia jest świetna ! : * gdy czytałam dzisiejszy rozdział byłam po prostu wniebowzięta - rozdział genialny czekam na następny i dziękuje :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniale piszesz. Uwielbiam to <3 @_luvmyidols_94

    OdpowiedzUsuń
  4. Pisze z anonima bo jestem na telefonie. Bardzo mi sie podobalo czekam na nastepny. Slodki rozdzial. @swaggyjusteenx

    OdpowiedzUsuń
  5. o jejku jaki boooski...z resztą jak zawsze..jestem ciekawa czy ją porwią...nie mogę doczekać się kolejnego..oby był szybko..kocham <333

    OdpowiedzUsuń
  6. Jejcia słodki rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. awwww ten rozdział był efpehfiehfihfeif *____*

    chce chce chce więęęceeej !

    @Midgniht_MM

    OdpowiedzUsuń
  8. Awww czytałam z zapartym tchem i z niecierpluwością czekam na następny rodział *_*

    OdpowiedzUsuń
  9. Suuper dksjahfkasdhf szybko dodawaj nn !

    OdpowiedzUsuń
  10. Awww
    Żeby jej się nic nie stało !

    OdpowiedzUsuń
  11. Zajebiste ;)
    Zapraszam do mnie -> http://bieberfever-opowiadaniex3.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń