Siedzieliśmy tak wpatrzeni z Justinem w siebie od kilku minut.Nie mogłam uwierzyć w jego słowa, jak to powiedziałam mu że go kocham, Ashton to słyszał, temu tak się po mnie wydarł?
Tyle pytań przychodziło do mojej głowy,a na żadne z nich póki co nie znałam odpowiedzi.
-Przepraszam Amber, ale to dla mnie za dużo-Justin wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami,ja wtuliłam się z płaczem w poduszki i szlochałam jeszcze przez pewien czas.
Jakie uczucie łączyło mnie i Justina? Przecież jeszcze niedawno skakaliśmy sobie do gardeł, a ten chłopak mówi mi że powiedziałam mu że go kocham,a on odwzajemnił mi tym samym? Pocałowałam Justina Biebera będąc z Ashtonem? Nie dziwię się że uważa mnie jako dziwkę,w sumie tak się zachowałam,ale naprawdę nic nie pamiętam.Próbowałam sobie to wszystko poukładać,ale jakoś nie potrafiłam.Miałam jedynie taki plan:
-pogadać z Justinem
-pogadać z Ashtonem
Szczerze? Nie wiem której rozmowy bałam się bardziej. Po godzinie siedzenia w mieszkaniu, ogarnęłam się mniej więcej,to znaczy poprawiłam makijaż,bo cały się rozmazał,wzięłam torebkę i poszłam na 3 lekcje.Jeżeli dobrze pamiętam był to wf. Wbiegłam na sale gimnastyczną gdzie dziewczyny grały w siatkówkę.
-BELLAROSA przebieraj się!-krzyknął mój nauczyciel wf. Ugh, znów to pieprzone nazwisko.Czym prędzej pobiegłam do szatni,po drodze zobaczyłam że chłopaki też mają wf więc wiem gdzie będę musiała ich potem szukać.
Ściągnęłam wszystkie rzeczy i ubrałam spodenki do siatkówki oraz top odkrywający mój brzuch.Lubiłam go,był bardzo wygodny, a poza tym pokazywał mój idealnie wyrzeźbiony brzuch,no co, coś mi się w sobie może podobać, prawda?
Włosy spięłam w wysokiego kucyka i wbiegłam na halę.
-Jesteś w drużynie Caroline-krzyknął pan Collin,na co ja jęknęłam niezadowolona w duchu. Serio,musiałam trafić na najbardziej puszczalską dziewczynę w szkole?
-Kto tu będzie w mojej drużynie,była Ashtona?-zaśmiała się idiotycznie-Ashton ma słodkie usta wiesz?-w tym momencie mnie załamała, wczoraj całował mnie ,a dziś dotykał ustami tą małą dziwkę? No co jest?A może to nie prawda i po prostu chce mnie sprowokować? Nie wiem w co mam wierzyć.
-Dziwka-mruknęłam pod nosem.
-Dziewczyny gramy! Wygrana drużyna dostaje po ocenie celującej-powiedział Collins. Ustawiłyśmy się w odpowiednich pozycjach, a gra się zaczęła. Lubiłam ten sport, był chyba moim ulubionym,prócz koszykówki.Uwielbiam patrzeć jak chłopaki w to grają, w tedy idealnie widać ich abs,czy mięśnie. *ding ding* Wracamy do normalnego życia Amber!
Gra szła nam dość dobrze,choć Caroline nie potrafiła odbić żadnej piłki to i tak darła się po reszcie drużyny ,że to akurat one nie potrafią grać, tępa dziwka.Tak bardzo jej nienawidziłam,od gimnazjum się znałyśmy to tam pierwszy raz się pokłóciłyśmy i to na dobre.
* FLASHBACK*
Lekcja matematyki,która była lekcją ostatnią skończyła się i dwie najlepsze przyjaciółki wyszły ze szkoły.
-Dziś w końcu bal ,z kim idziesz?-spytała Amber Caroline.
-Emm, słuchaj nie wiem, a ty?-skłamała, tak naprawdę nie chciała powiedzieć przyjaciółce prawdy.
-Jak to z kim? Z Fredym no nie? Chodzimy ze sobą od trzech lat, ziemia do Caro!-zaśmiała się brunetka.
Dziewczyna ubrana w piękną beżową sukienkę i nałożyła tego samego koloru obcasy, włosy miała rozpuszczone,więc jej naturalnie piękne loki podkreślały cały urok.Czekała ,aż chłopak którego tak bardzo kochała przyjdzie po nią i zabierze ją na najważniejszą uroczystość w gimnazjum. Po 4 godzinach czekania,dziewczyna zdecydowała się zamówić taksówkę i pojechać sama.Chłopak nie odbierał telefonu,a rozczarowanie Amber rosło z sekundy na sekundę. Gdy dziewczyna dojechała na miejsce weszła do budynku i zobaczyła najgorszy widok w jej życiu. Jej chłopak tańczył wolnego z jej przyjaciółką.Dziewczyna cała zapłakana pobiegła przed siebie, wszystkie emocje z niej wybuchnęły.Siedziała i płakała, tak po prostu.
Niby przyjaciółka? A zniszczyła jej najważniejszy wieczór? Ukradła chłopaka?
* * *
Cała spocona,zmęczona poszłam do szatni,aby wziąć prysznic.
-Musiałaś aż tak źle grać Amber, serio?-wysyczała Caroline.
-To że przegrałyśmy to nie jest moja wina Caroline-wyminęłam ją z ręcznikiem i płynem do mycia ciała w ręce.Weszłam pod jeden z pryszniców i zabrałam się za mycie swojego ciała.
Gdy już umyłam dokładnie swoje ciało jak i włosy wyszłam z pod prysznica owinięta ręcznikiem. To co zauważyłam po prostu rozłamało moje serce na kilka drobnych kawałeczków. Zobaczyłam Caroline w samych stringach całującą się z moim Ashtonem, wróciłam do poprzedniego pomieszczenia i osunęłam się po ścianie z płaczem. Nie mogę uwierzyć,mój chłopak dla którego mogłabym zrobić praktycznie wszystko tak po prostu mnie zostawił? I to jeszcze dla niej?
*Justin's POV*
Wsiadłem do mojego samochodu i odjechałem z piskiem opon.Co ja w ogóle sobie wyobrażałem? Miłość do końca życia, dzieci? Może jeszcze starą sofie i abyśmy z Amber na niej siedzieli w wspominali młodzieńcze czasy? Moje życie to kasyno,dragi-nie wiem co sobie wyobraziłem w tej pustej głowie.
Gdy już dojechałem do 'mojego' budynku ,wysiadłem z samochodu i wszedłem przez próg drzwi.Od razu poczułem alkohol i dobrą zabawę. Tu nigdy ona się nie kończy, tu nie martwi się o jutro,tu po prostu się żyje.
-Juustin, co tak wcześnie,jest 12-Shon podszedł do mnie i uścisnął moją rękę,co ja także zrobiłem z jego.
-Nie pytaj, co pijemy? Shon musimy pogadać.-powiedziałem całkiem poważnie. Usiedliśmy z chłopakiem przy barku i piliśmy drinki,które przygotowała nam dość seksowna kelnerka.
-Więc o czym chcesz pogadać?-spytał mój kolega.
-Chce zagrać o dość sporą sumkę,znów
-Justin jeszcze wczoraj wygrałeś milion? Nie mało ci?-spytał zdziwiony.
-Nie mam co robić w życiu.-wymamrotałem.
-A jutro nie macie mecz koszykówki?
-Kurwa, o 14 mam trening, dzięki że mi przypomniałeś, no to chyba wezmę sobie jakąś koleżankę na chwile co? Muszę sie odstresować-zaśmiałem sie w duchu. Wypiłem jeszcze z 4 kieliszki na raz i podeszłem do dziewczyny która wiła się na jednej z wielkich,czerwonych sof.Kiwnąłem do niej głową,a ona zrozumiała o co chodzi. Przeszliśmy do jednego z pokoi,dziewczyna była łatwa,skąd to wiedziałem? Po chwili sama się rozebrała i zrobiła to samo ze mną. Zostałem jedynie w samych bokserkach, a ona była naga, całkiem naga.Dziewczyna masowała mojego penisa przez materiał bokserek,a ja zobaczyłem że mój telefon dzwoni na ziemi.Niechętnie oderwałem dziewczynę od siebie i odebrałem telefon.
-Co chcesz Chris? Przerywasz mi coś naprawdę zajebistego wiesz?
-Justin mamy trening ,w ogóle nie możemy znaleźć Amber z Emily,nie wiesz może gdzie może być? Nie jest z tobą?
- Nie ,nie ma jej ze mną i nie będzie.Pewnie liże dupe Ashtonowi-po tych słowach rozłączyłem się z moim przyjacielem.
-To na czym skończyliśmy kochanie?-przyciągnąłem ja do siebie,a ona jęknęła zadowolona. Dziewczyna wiedziała jak robić dobrego loda..
* * *
Zadowolony z naprawdę dobrego seksu wyszedłem z pokoju i spojrzałem na wyświetlaczu mojego telefonu na godzinę-była 13 idealnie.Uśmiechnałem się sam do siebie i przed wyjściem wypiłem kilka kieliszków tak na szybko. Wiem że po wypiciu alkoholu nie powinno się prowadzić,ale ja uważałem że naprawdę nic nie czuje,wiec spokojnie usiadłem za kierownicą i miałem zamiar odwiedzić moja starą przyjaciółkę Molly która mieszkała niedaleko,zawsze wiedziała co mi doradzić, ostro się pokłóciliśmy ,ale mam nadzieję że o tym zapomniała.Jest prostytutką,więc kiedyś po nią zadzwoniłem, a ta wygarnęła mi że skoro się przyjaźnimy ona nie będzie uprawiała ze mną seksu, na to ja odpowiedziałem jej że to jej zawód.
Więc wjechałem w odpowiednią kamiennice i zaparkowałem samochód, wdrapałem się na 3 piętro i już miałem pukać do jej drzwi, gdy usłyszałem głośne krzyki. Czyżby miała klienta? Zaśmiałem się sam do siebie i wróciłem do samochodu. Włączyłem głośno muzykę i jechałem w stronę akademiku. Gdy szczęśliwie dojechałem od razu pobiegłem na hale, bo podejrzewam że się spóźniłem,na szczęście nie. Mój przyjaciel przebierał sie właśnie,gdy ja wparowałem zdyszany do szatni.
-Piłeś?-spytał.
-Może cześć Justin co?-warknąłem ściągając koszulkę i ubierając tą do koszykówki, to samo zrobiłem ze spodenkami.
-Czyli piłeś,nie ładnie kapitanie.-powiedział zdenerwowany,nigdy tak się nie czepiał,coś się stało?
-Chodźmy już
-Justin co jest z Emily? Emily wciąż jej szuka ,a ja myślałem że gdzieś pojechaliście czy co?-spytał lekko poddenerowowany.
-NIE ,NIE JEST ZE MNĄ,NIE BYŁO JEJ I NIE BĘDZIE,MOŻEMY IŚĆ NA TEN TRENING?-złapałem nerwowo za końcówki moich włosów i wszedłem na halę,gdzie wszyscy sie rozgrzewali.
-Ludzie musimy wygrać ten mecz,rozumiecie? W tedy wejdziemy do najlepszej ligi,ja pierdole wygrajmy!-krzyknąłem na co na twarzach chłopaków pojawiły się uśmiechy.
Zabraliśmy się za trening, biegaliśmy, graliśmy,tak przez kilka godzin.Byłem naprawdę zmęczony,ale wiedziałem że aby coś osiągnąć każdy z nas musiał dać z siebie wszystko. Szczerze? Nawet nie przejęła mnie ta sprawa z Amber, pewnie teraz lata za Ashtonem,bo nie ma go na treningu i liże mu dupe. Wiecie co? Żałosne jest takie coś. Ale co poradzę? Mogłem nie brać ją w tedy NIGDZIE i nie było by żadnych problemów.
-Dobra chłopaki, liczę na waszą wygraną jutro!-krzyknął trener na koniec treningu ,a my udaliśmy się wziąć prysznic.
Natomiast ja wiedziałem gdzie pojadę potem..
*Amber's POV*
Siedziałam i płakałam od kilku godzin, nie mogłam znieść tego widoku, widziałam jak ta zdzira liże się z moim chłopakiem. Napisałam do niego sms ,aby przyszedł do mnie do mieszkania, czekałam i czekałam,ale nie przychodził.Chciałam to zakończyć,ale nie wiem czy potrafiłam?
Wtulona w koc leżałam na sofie przed telewizorem. Nagle ktoś wszedł do mieszkania,ale nie był to Ashton ,tylko Chris razem z Emily.
-Jejku skarbie,czemu płaczesz ,wszędzie cię szukałam aniołku-Emsy podbiegłą do mnie i rzuciła mi się na szyję.
-Emsy ja widziałam-szlochałam-widziałam jak Ashton liże sie z półnagą Caroline,nie jesteśmy już razem, z Justinem to nie wiem co to ma być,zachowałam się jak idiotka,Emily ja już nie chce tu być-wybuchnęłam niekontrolowanym płaczem.Przyjaciółka jak i mój przyjaciel przytulili mnie do siebie i próbowali mi wyrzucić Ashtona z głowy.
-Amber jest już późno,mięliśmy iść na impreze,ale jeżeli chcesz zostaniemy z tobą i na przykład oglądniemy film-powiedział Chris.
-Niee,macie iść na imprezę, jestem pełnoletnia hallo,poradzę sobie,idźcie ,idźcie-powiedziałam,choć i tak wiedziałam ze sobie nie poradzę.
-Na pewno Amber?-spytała moja przyjaciółka.
-Na pewno,miłej zabawy-uśmiechnełąm się delikatnie,a oni wyszli wcześniej żegnając się ze mną.
Miliony myśli przechodziło przez moją głowę.Musiałam po prostu wyrzucić Ashtona z głowy,ale tak go kochałam..Dokładnie KOCHAŁAŚ go Amber,kochałaś. To już koniec,powinnam być bardziej stanowcza.Muszę pomyśleć i popatrzeć na to z innej strony, teraz jestem wolna? Umm i tak czuję się dziwnie. A co mam zrobić z Justinem? Musiałam z nim pogadać i to jak najszybciej.
Nałożyłam na siebie ubrania i ubrałam jakieś czarne buty na wysokim obcasie,czym prędzej wsiadłam do mojego samochodu i ruszyłam do budynku gdzie jedynie mógł być-KASYNO.
* * *
-Jestem z Bieberem-powiedziałam ochroniarzowi,on sprawdził listę i zaprzeczył ,a tak liczyłam że się uda.
-Nie ma cię na liście..-wymamrotał.
- Ona jest ze mną-pociągnął mnie za rękę jakiś przypadkowy brunet i pociągnął do środka. Ochroniarz nie miał nic przeciwko ,a ja uśmiechnełąm się w duchu.
-Dziękuje-uśmiechnęłam się delikatnie do chłopaka.Był nawet przystojny.Jego niebieskie oczy i takie wiśniowe usta.Jego biała koszulka idealnie go opinała,dzięki czemu mogłam zobaczyć jego świetnie zbudowany abs.Dobra, był cholernie przystojny.
-Jestem Shon-ucałował moją rękę.
-Amber, jeszcze raz dziękuję,ale muszę szukać kolegi-zaczerwieniłam się więc automatycznie się odwróciłam.
-Rumienisz się ,ooo. Kogo szukasz? Może ci pomogę, słuchaj kochanie popatrz ile tu ludzi ,nie poradzisz sobie sama-zaproponował. W sumie dobrze i tak nie mógłby mi nic zrobić, jesteśmy wśród ludzi.A według mnie wydawał się miły.
-Justin, Justin Bieber kojarzysz?
-Słońce dobrze trafiłaś, to mój bardzo dobry przyjaciel i nawet wiem gdzie jest-chłopak pociągnął mnie za rękę. Szczerze? Bałam się że zaprowadzi mnie do jakiegoś pustego pomieszczenia czy coś.A co jeżeli Justinowi się coś stało? W ogóle czemu ja się o niego martwię?
Weszliśmy do jakiegoś ciemnego pomieszczenia,gdzie od razu zauważyłam Justina. Siedział z drinkiem w ręku a w okół niego siedziało mnóstwo półnagich dziewczyn.Gdy to zobaczyłam tak jakoś poczułam się gorzej, jakby moje serce złamało się na kilka drobnych kawałeczków. Miałam już wyjść z płaczem, ale musiałam udawać silną.. właśnie chociaż udawać.
-Amber?!-Justin zerwał się z kanapy i podszedł do mnie, ja odsunęłam się od niego trochę i spojrzałam w bok na tamte dziewczyny.To wszystko wyglądało masakrycznie, co on ze sobą robi?
-Justin musimy pogadać,dziś rano nie dałeś sobie nic powiedzieć.
-Słuchaj Amber nie ma nic do gadania, niepotrzebnie się łudziłem w ogóle co ja sobie wyobrażałem? Ja pierdole,jesteś zajebistą dziewczyną.Jesteś śliczna ,a ja cię kocham,ale nie mogę cię mieć!-krzyknął.
Co on powiedział? On mnie kocha? Sądzi że jestem śliczna, jejku. Mieszane uczucia.Justin miał już odchodzić a ja krzyknęłam jak najgłośniej umiałam:
-Nie jestem już z Ashtonem!-krzyknęłam,a źrenice chłopaka momentalnie się rozszerzyły,a do moich oczu napłynęły gorzkie łzy.
-Amber,co?-podszedł do mnie i przytulił mnie do siebie.
-Justin,proszę wróć ze mną do domu,wróć,nie wracaj tu nigdy więcej-wyszeptałam mu do ucha.
-Amber -chłopak jęknął niezadowolony-ale ja nie mogę, nie potrafię-wypuścił mnie ze swoim objęć,a ja w ty momencie poczułam się bezbronna.W jego ramionach czułam się tak bezpiecznie,mogłabym tulić go całe życie. Justin spojrzał na mnie ze współczuciem,a ja otarłam łzy z mojego policzka.
-Nie zostawiaj mnie, potrzebuję Cię, Justin-powiedziałam,myślałam że tego nie usłyszał,a jednak odwrócił się do mnie i znów wtuliłam się w jego wielkie ,bezpieczne ramiona.
-Nie zostawię Cię, przecież wiesz.-spojrzał na mnie tymi pięknymi oczami.Wyrażały więcej emocji niż tysiące słów.
* * * * *
Chłopak cały czas tulił dziewczynę, a ona płakała i płakała. Jednak nikt z nich nie zauważył że obserwuję ich dwóch, dość napakowanych mężczyzn, a Justin nie zdawał sobie sprawy,w co tak naprawdę się wpakował.Mężczyźni szeptali sobie coś na ucho,zrobili zdjęcia i z wymalowanymi uśmiechami na twarzach wyszli z klubu.
-W końcu coś na niego mamy, Stevan rozumiesz? Wygramy, w końcu.Wygramy tę wojne!-powiedział jeden z mężczyzn odpalając papierosa. Obaj oparli się o maskę czarnego samochodu.
-Tak, tak Shon w końcu go mamy.Ta seksowna brunetka to Amber, zapamiętaj sobie to imię,bo bardzo dobrze nam posłuży-obaj zaśmiali się szyderczo i wsiedli do samochodu oczekując aż para wyjdzie z klubu i wróci do akademiku.
* * *
No to już czwarty ♥
Słuchajcie, wiem że myślicie że pędze z tym co ma się dziać,ale główna akcja dopiero się zdarzy!
Jak myślicie o co chodzi z tymi facetami?
Przepraszam za błędy,ale rozdział pisany na szybko.
Kocham was, do następnego !

Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńAaaw cudowny rozdział ♥
OdpowiedzUsuńTo jest meeeeegaaaaaa juz sie nie moge doczekac kolejnego. Licze na to ze szybko zaspokoisz moja ciekawosc i dodasz kolejny. Kochsm Cie ♥♥♥
OdpowiedzUsuńO fuck. Cudowny. Nie moge sie doczekac kolejnego. Jestem strasznie ciekawa, co bedzie sie dalej dzialo. Czekam niecierpliwie na nn :) //@NoughtyButNice3
OdpowiedzUsuńTo jest meeeeegaaaaaa juz sie nie moge doczekac kolejnego. Licze na to ze szybko zaspokoisz moja ciekawosc i dodasz kolejny. Kochsm Cie ♥♥♥
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny :3
OdpowiedzUsuńNie nogę się doczekać następnego ;) Pomału dorównujesz " Danger" :D
OdpowiedzUsuńBoski <3 Kocham! Pisz dalej
OdpowiedzUsuńOmg ja chce następny rozdział
OdpowiedzUsuńAga czyt ktoś już ci mówił że zajebiście piszesz? ♥
OdpowiedzUsuńomomomomomomo...jaki zajebisty *____*
OdpowiedzUsuńjestem ciekawa o co chodzi z tymi goścmi..nie mogę doczekać się następnego..myślę, że dodasz szybko..kocham ♥♥♥♥♥
świetny rozdział :)
OdpowiedzUsuńjestem ciekawa o co chodzi z tymi facetami??
nie spodziewałam się, że tak szybko wyznają sobie uczucia
czekam na następny <3
kocham <3
OdpowiedzUsuń@yolowithjus
Przeczytałam wszystko :D
OdpowiedzUsuńhmm... na początku myślałam że to nie jest ff dla mnie, bo jestem dosyć neutralna jeśli chodzi o Justina, ale wszystko się rozkręca :D
Jestem ciekawa, co będzie dalej i jak się to wszystko potoczy. (i mam nadzieję, że to nie będzie zwykłe love story :P)
No to ja zapraszam do siebie (67hunger-games.blogspot.com) i czekam na nn :*
@thisistribute/@evenderly
Kocham to *-* wspaniałe :D
OdpowiedzUsuńczekam na next rodzial ^^
/@MartuD2
czekam na next to jest super! @WiktoriiaBieber
OdpowiedzUsuńNominuję cię do Libster Award!
OdpowiedzUsuń~http://second-face-story.blogspot.com/