Zadowolony z siebie odeszłem od Amber choć i tak przeklinałem się w myślach.Mogłem brnąć w to dalej. Powiedzmy że bardzo dobrze działam na kobiety,ale Amber była inna, ona nie była łatwa tak jak wszystkie,ale niestety była zajęta.Teraz mogłem z nią normalnie pogadać bo była pijana,gdyby była trzeźwa od razy strzelałaby humory do tego że do niej podszedłem, tak była zadziorna,ale to jeszcze bardziej mnie do niej ciągnęło.
-Po pierwsze, po drugie -ktoś zaczął mówić końcowy werdykt- po trzecie milion dolarów wygrywa ... JUSTIN BIEBER!-krzyknął a ja ze szczęścia podbiegłem znów do Amber, wziąłem ją na ręce i kręciłem w okół własnej osi
- Tak tak tak!-zacząłem całować dziewczynę w każde możliwe miejsce na jej ciele ,czy twarzy. Radość i dumna mnie rozpierała,myślałem że nie wygram, a jednak los dziś był po mojej stronie.
-KURWA MAĆ!-usłyszałem za sobą wrzaski Ashtona,ale w ogóle się nimi nie przejąłem.Jeszcze kilka razy obróciłem Amber w okół siebie ,aż do momentu gdy zawołali mnie do siebie na scenę ,aby odebrać nagrodę.Chłopak dziewczyny wyrwał ja ode mnie,na co ja się tylko zaśmiałem, bo ta jęknęła niezadowolona,gdy zabierał mi ją z rąk.
-Gratulujemy! co zrobisz z pieniędzmi?- spytała dość urocza blondynka.Ogarnąłem ją od stóp do głowy.Była cholernie seksowna,miała na sobie czerwoną sukienkę która tylko podkreślała jej azjatyckie kształty.
-Co zrobię? Na pewno wezmę seksowną brunetkę gdzieś w cholerę daleko!-krzyknąłem do mikrofonu,a ludzie zaczęli klaskać i cieszyć się ze mną. W sumie nie wiem czy się cieszyli,ale wiem jedno, byli nieźle wstawieni więc bardzo dobrze się bawili. Zszedłem ze sceny z wielką,czarną walizką,gdzie znajdowało się równe milion dolarów.
-Bieber?-ktoś pociągnął mnie za kurtkę w kąt.
- Kurwa Shon dawno cię nie widziałem stary!-zobaczyłem mojego kolegę sprzed kilku lat z kótrym zawsze dobrze się bawiłem.Co rozumiem w tym znaczeniu? Miał naprawdę świetny towar.Ludzie uważali że jestem uzależniony od narkotyków,lecz ja tak nie uważam.
-BIEBER,mam zajebisty towar prosto z Rio -zaśmiał się dźwięcznie
-Z RIO stary kurwa gdzie ty jeszcze nie byłeś!-uśmiechnąłem się szeroko i oboje poszliśmy za budynek,gdzie zawsze wszyscy palili,pili i uprawiali seks. No co? tak wyglądają realia tego miejsca, przepraszam,ale tak to wygląda.
*Amber's POV*
-O co ci chodzi?-ledwo co stałam na nogach i śmiałam się Ashtonowi w twarz
-O co mi chodzi? Justin cie obmacuje,podnosi,a ty się z tego cieszysz? A na dodatek marudzisz gdy chce cię od niego zabrać.NO kurwa jesteś moją dziewczyną,a to nie jest normalne-krzyknął,na co ja tylko zachichotałam
-Serio? Ja pierdole,nie wiem jak ty,ale ja wychodzę-rzucił w powietrze rękami ,wypił do końca drinka i wyszedł z budynku.Biegłam ,jeżeli przytrzymywanie się blatu i popychanie się do przodu można nazwać biegnięciem.Niestety moje 'starania' poszły namarne,zauważyłam grupkę bawiących się ludzi za budynkiem kasyna więc powoli do nich podreptałam. Zauważyłam że Justin też tam siedzi i pali skręta więc usiadłam obok niego.
-Oo,cześć shawty- powiedział patrząc na mnie i przy okazji wypuszczając dym z ust.
-Cześć przystojniaku dasz mi?-spojrzałam na marihuanę ,a ten tylko się zaśmiał.
-Nie pozwolę ci skarbie, jesteś już dość pijana,a oboje chcemy żebyś wróciła do akademiku prawda?- przejechał nosem po mojej szyi ,a potem zaczął ją namiętnie ssać przez pewnen czas ,więc podejrzewam że zostawił malinkę.Jęczałam z podniecenia,na co chłopak tylko się zaśmiał. Teraz dokładnie mogłam poczuć jego nieziemskie perfumy,boże jakie one były idealne.
Gdy już skończył skręta i pociągnął mnie za rękę do swojego samochodu.Gdy zauważył że ledwo co idę wziął mnie na ręce i położył na miejscu pasażera.Po chwili wrócił do mnie kładąc na tylnych siedzeniach teczkę z pieniędzmi które wygrał. Popatrzył na mnie,usiadł na swoim miejscu i odjechaliśmy z piskiem opon.
-Gdzie tak właściwie chcesz jechać? Mamy przed sobą całą noc i chyba nie chcesz jej zmarnować zwłaszcza dlatego też że mam przy sobie milion dolarów i zajebistą dziewczynę na siedzeniu obok
*Justin's POV*
Amber uśmiechnęła się do mnie tym swoim seksownym uśmieszkiem,rozłożyła swoje nogi prosto i powiedziała do mnie ,jeżdżąc po mojej koszuli palcem i próbując odpiąć jeden guzik.
-Jasne że chce gdzieś jechać, jedźmy na plaże,kąpmy się nago!-śmiała się tak uroczo.Zerknęła do swojej torebki ,ponieważ chyba dostała sms.
-Kto tęskni?-spytałem gdy zauważyłem że próbuje odblokować telefon, była tak kompletnie pijana,musiałem wykorzystać tę noc.
-Emily pisze do mnie że martwią się z Ashtonem o mnie i że mam wracać-wymamrotała z trudem
-A chcesz wracać?-podniosłem prawą brew ku górze i spojrzałem na dziewczynę
-Jasne że nie-uśmiechnęła się i popatrzyła przez okno.Tak Nowy Jork o tej porze jest po prostu idealny.
Resztę drogi jechaliśmy w ciszy.Tak jak moja księżniczka sobie zażyczyła pojechaliśmy na plażę, wyciągnąłem ją z samochodu na rękach i weszliśmy na piasek, zostawiłem jej obcasy w samochodzie ,tak jak i torebkę gdzie znajdował się telefon. Nie chciałem aby ktoś nam przeszkadzał.
- Justin choodź- Amber ciągnęła mnie w stronę morza, gdy już woda dotykała naszych nagich stóp wtuliła się we mnie i spytała:
-Dlaczego to robisz?
-Co kochanie?-uśmiechnąłem się do niej.
-Kasyno, zioło ..to wszystko -wymamrotała a mnie zatkało.Czy Amber się o mnie martwiła? Podobno myśli trzeźwych to słowa pijanych,ale czy to prawda?
-Tak jakoś,muszę coś robić.Nie mam dziewczyny, Chris ciągle spędza czas z Emily a mi się nudzi w pokoju, więc siedzę tam.-odpowiedziałem szczerze.
-Masz mnie -te słowa mnie zabolały.Wiecie czemu? Bo wiedziałem że tak naprawdę tak nie uważa, przysięgam że gdybym mógł ją mieć rzuciłbym to wszystko i uchyliłbym dla niej niebo gdybym musiał,zrobiłbym wszystko aby była szczęśliwa.
Wziąłem Amber na ręce i wszedłem do morza,a fale uderzyły w nas tak że byliśmy już cali mokrzy.Dziewczyna tylko zaczęła się śmiać i wydurniać w wodzie, taką Amber kochałem-po prostu była sobą.
-Justin,Justin-nagle zaczęła się topić,więc szybko do niej podpłynąłem ,a ona wyskoczyła z pod wody przy okazji wskakując w moje ręce. Moje dłonie spoczywały na jej pośladkach co bardzo mi odpowiadało
-Kocham cię Justin-w tym momencie jej słodkie malinowe usta dotknęły moich,pogłębiła pocałunek i wtuliła się we mnie, a delikatne fale morza uderzały o nasze ciała.
Chciałbym aby ta chwila trwała wiecznie..
* * * * *
No cześć moje skarby ♥
Już drugi rozdział za nami? :)
Nie myślcie że za szybko jadę z fabułą, to co ma się STAĆ dopiero się stanie.
Mam do was prośbę, zostawcie po sobie komentarz, im jest ich więcej mam większą motywację do dalszego pisania, wpisujecie się w zakładkę informowani!
Kocham was !

Super blog. Pisz dalej <3 jesteś MEGA !!! :***
OdpowiedzUsuńjezu kocham ten blog . Pisz dalej masz dar <3 Kochaam
OdpowiedzUsuńomg świetne, czekam na kolejny!
OdpowiedzUsuńtylko jak będzie, że nie wiedział co mówi bo po pijaku, to obiecuję ci, zabiję cię.
zapraszam na moje tłumaczenie:) xx
ps. usuń tą weryfikacje bo przeszkadza:(
@aslongbiebz
No ty piczko zawsze uwielbiałam jak piszesz ♥ w podstawówce już fajnej pisałaś!
OdpowiedzUsuńŚwietny *.* Pisz dalej <3 Czekam nn :)
OdpowiedzUsuńten rozdział jest boski,cudowny, wspaniały, świetny po prostu zajebisty *-*
OdpowiedzUsuńBOSKIEEE *__*
OdpowiedzUsuńświetne !
To jest świetne!!!! kiedy kolejny rozdział ?
OdpowiedzUsuńczekam na nn <3 zajebisty <3
OdpowiedzUsuńomg zdradziła Ashtona :O
OdpowiedzUsuńakcja toczy się odrobinę za szybko ale i tak to uwielbiam <3
@yolowithjus
zajebiste, masz talent i jak dla mnie im szys=bciej tym lepiej i prosze dodawaj czesciej rozdzialy
OdpowiedzUsuńahdkjshdksadsds
OdpowiedzUsuńświetne
@ladyybieber
Wspaniały jdkdkdldkdklsldkdslkdkdldjfksjddjksmdkdldldldldldlfkdldkd
OdpowiedzUsuńZajębiste, masz talent, skarbie ^^
OdpowiedzUsuńMasz talent, skarbie. Zajebisty ^^
OdpowiedzUsuń